HISTORIA PEWNEJ MIŁOŚCI

Z tym kucykiem związana jest pewna piękna historia, historia miłości Ludwika i Patrycji, a takie, jak wiadomo, PogoPony lubi najbardziej. Zakochany Ludwik zadzwonil do mnie jakiś czas temu ze specjalnym zamówieniem, niespodzianką dla swojej wspaniałej narzeczonej Patrycji. Cała akcja była super tajna, łącznie z dozwolonymi godzinami rozmów, żeby narzeczona nie usłyszała, a do tego z bardzo krótkim terminem realizacji. Pony miał być ślubny i nawiązywać do klimatu przyjęcia weselnego, którego motywem przewodnim będą bladoróżowe peonie. No i na jednej z nożek miał mieć pierścionek podobny do tego zaręczynowego, oczywiście. Zdjęcie stylu pierścionka dostałam mailem i po kilku wizytach w specjalistycznych sklepach temat udało mi się jakoś ogarnąć, ciut gorzej szło z peoniami. Wszystkie dostępne kwiaty były o dużo za duże na mały, biały kucykowy korpusik. Nie było rady, trzeba je było stworzyć od zera. Każdy płatek był indywidualnie wycinany z kawalka satyny, a potem opalany, dzięki temu nabierał półokrągłego kształtu. Potem każda peonia była zszywana z 10-12 płatków i ozdabiana w środku supełkami z bladożółtej muliny. Rachunak jest prosty, płatków bylo około 80 (przemilczę moje perypetie z tymi płonącymi ;-) ) Reszta roboty z przyszywaniem japońskich kwiatków ecru, cyrkonii, grzywy z różowego kwarcu czy pokrywanie całości specjalną ochronną nano powłoką (która ma pozwolić Pony wytrwać dlużej w tym pięknym jasnym kolorze) to już pikuś. PogoPony czuł chyba spoczywający na niam ciężar, bo co chwila mnie pouczał, że coś źle przyszyłam. Chyba naprawdę się przejął, biedaczek, ja z resztą też!

Z tego co wiem, PogoPony został wręczony Patrycji podczas wspólnego wyjazdu z narzeczonym do Londynu (dlatego musiał być gotowy na konkretną datę) i od razu była wzajemna miłość, chociaż nie sądzę, żeby Ludwik miał się czego obawiać, w końcu jako pomysłodawca tego kucyka został jakby jego ojcem ;-)