KUCYK ASAP

Pertraktacje dotyczące tego kucyka zaczęły się na kilka miesięcy przed planowanym deadline'm, który przypadał na 10 października, zgodnie z planowanym przyjściem na świat długo oczekiwanej Kruszyny Karoliny. Zgłosił się do mnie wielce podekscytowany tą okolicznością małżonek (i przyszły tata) Henryk, który chciał sprezentować swojej żonie Małgosi coś zupełnie wyjątkowego z tej okazji . Miało być pięknie, ale też jednocześnie rockowo i zadziornie. Wymienialiśmy coraz więcej maili ( w pełnej konspiracji), a w każdym piętrzyły się inspiracje: kawiarnią Hard Rock, Bon Jovi, rockowymi koncertami, czarnym wózkiem z miedzianymi elementami, wnętrzarskim glamourem, aż w końcu to: "Chcę by ten PogoPony był tak wyjątkowy jak moja żona i równie niepowtarzalny jak ona". Aż mi dech zaparło, kucykowi chyba też, no bo z takim briefem zadanie stało się dziesięciokrotnie trudniejsze.

Drobna dygresja: ci mężczyżni, którzy trafiają do mnie z zamówieniami indywidualnymi dla swoich kobiet, przywracają wiarę w męski ród! Nawet nie wiecie, drogie babki, jak oni o was pięknie mówią, jak bardzo was doceniają, kochają i z jakim zachwytem o was opowiadają. Jak bardzo się starają, z moją pomocą, stworzyć dla was coś niepowtarzalnego, co będzie kucykowym odzwierciedleniem waszej wspaniałości. Docencie to proszę!

Wracając do naszej historii. Pomysły na kucyka mnożyły się jak króliki na wiosnę, pojawiało się też coraz więcej problemów technicznych jak np. to, że Włosi, którzy robią moje okucia nie mają ich w wersji miedzianej. Dalej miałam sporo czasu, więc pełen luz, myślałam, kombinowałam, konsultowałam z kucykiem i Henrykiem. Znalazłam piękne srebrne litery MAMA w odcieniu miedzi, po które jechałam na drugi koniec miasta, wyszperałam niepokorne misie, koronę dla mamy, smoczki, słodziakowe stópki, rockowe skrzydła, gitarę będącą symbolem koncertowego zacięcia i otwierany sekretnik- serce, jako ogonek (idealny do schowania pierwszego pukla pociechy). Wydawało mi się, że mam opanowaną sytuację...do czasu. Numer wywinęła nam baby Karolina, która postanowiła pojawić się na świecie wcześniej! Prace nad kucem otrzymały status priorytetu ważniejszego niż wszystkie inne plany i wolny weekend. Ostateczna wizja wykluła się w tempie ekspresowym i została dostarczona świeżo upieczonej mamie Małgosi z lekkim tylko opóźnieniem.

Ostatnio widziałam na zdjęciu, że kucyk dzielnie strzeże malutkiej Karoliny i mam nadzieję, że dodaje skrzydeł jej mamie Małgosi, kiedy tego potrzebuje, czyli mission accomplished!