BACKSTAGE

Powiem wam, że te tak naturalnie wyglądające zdjęcia PogoPony w pięknych miejscach czasem wcale nie powstają tak bezwysiłkowo. Kucyk nie zawsze ma ochotę nieruchomo stać (kilka razy musiałam się nawet posiłkować taśmą dwustronną), do tego jest potwornie łakomy i strasznie rozbrykany. W Paryżu np. kilka razy upaćkał się kawą i tłustymi croissantami (tak przy okazji rada pielęgnacyjna: myję mu wtedy korpus wodą z mydłem lub szamponem, trzeba tylko uważać, żeby nie zamoczyć metalowych elementów). W Kenii odpiął się od mojej szlufki podczas safari w Masai Mara i odzyskałam go tylko dzięki uprzejmości i sokolemu wzrokowi naszego przewodnika Masaja. W Chinach tak blisko przysunął się  krawędzi Wielkiego Muru, że spadł po drugiej stronie. Na szczęście akurat na tym odcinku mur był niski, czyli kilkumetrowy, a do tego niedaleko znajdowało się wyjście, ale szczerze mówiąc, więcej mieliśmy szczęścia niż rozumu. Na paryskiej wystawie Diora mial nadzieję schować się między sukniami haute couture, nie wiedział tylko, że każde przekroczenie linii bezpiecznego dystansu uruchamiało mini alarm. Kiedy rozległ się złowrogi dźwięk, kucyk przestraszył się nie na żarty, ale przynajmniej trzymał się mojej torebki już do samego końca. 

Niedługo wybieramy się na urlop i już się boję co znowu wymyśli Pogo. Ciekawa też jestem, czy kucyk jest tak rozbrykany tylko kiedy jest ze mną, czy Wasz też tak mocno dokazują.