GRAND PALAIS

Paryż, jakiś czas temu. Pędzimy od atrakcji do atrakcji, bo to pierwsza wycieczka breloka fashionisty do stolicy dobrego stylu i lista jego miejsc do odwiedzenia jest bardzo długa. To znaczy ja pędzę, on radośnie podskakuje przypięty do torby…a potem się dziwi, że nie wyglądam jak modelka i nie chcę, żeby mi robił zdjęcia. On uwielbia być fotografowany! Pogoda jakoś nie rozpieszcza, mży i wieje, więc szybkim krokiem przemierzam odcinek pomiędzy Musee D’Orsay a wieżą Eiffla. Wtem po drugiej stronie Sekwany zauważam Grand Palais, wspominam więc o tym Pogo Pony. Nie wywiera to na nim żadnego wrażenia. Dodaję więc, że przecież to bardzo ważne miejsce dla każdego prawdziwego fana mody, bo tam odbywają się wszystkie pokazy Chanel. Pamiętam nawet jak ja na kilku byłam jako stylistka w Elle. To wrażenie robi natychmiast. Każe się zatrzymać i postawić torbę. Przygląda się chwilę rozmarzonym wzrokiem, a potem prosi o fotkę, jedną, drugą, piętnastą, bo światło niekorzystnie oświetliło ozdoby… Po czym dodaje:

-A podeszlibyśmy bliżej? Bo bardzo piękny ten Grand Palais.