KIEDY SPOTYKASZ SIEBIE...

PogoPony uwielbia plażę, choć nie znosi piasku. Kocha turkusową wodę, chociaż nigdy by się w niej nie zanurzył, ot kucyk pełen wewnętrznych sprzeczności. 

Kiedy podczas ostatniej krajoznawczej wycieczki po duńskim wybrzeżu zobaczył przez okno samochodu turkusową wodę, szybko dał nam wszystkim znać, że musimy się tam zatrzymać i już! Muszę przyznać, że plaża przypominała raczej tą z Mauritiusa niż z zimnej zazwyczaj Danii. Była przejrzysta woda w odcieniach błękito-turkusów, był biały piasek, było piękne słońce i żar z nieba. Zachwycony Pony przyglądał się temu nieoczekiwanemu cudowi natury i kiedy wydawało się, że lepiej być nie może, zauważył coś jeszcze: pluskające się w wodzie dwa kucyki. Jednego, tego z białą grzywą zignorował od razu, ale drugiemu przyglądał się jak zahipnotyzowany.

-Zobacz, przecież to ja!- szepnął oniemiały, po czym schował się w torebce. 

Ten nagły przypływ nieśmiałości bardzo mnie zdziwił, no ale jeśli spotyka się swojego sobowtóra, to nie ma zmiłuj się, trzeba się poznać! Zatargałam kuca (jak to dobrze, że on niewiele waży) na plażę, przedstawiłam sobie dwa czarne kucyki z futrzanymi grzywami i obserwowałam, co się będzie działo. Na początku była nieśmiałość i spoglądanie spode łba, potem wzajemne obwąchiwanie, nieśmiałe dotyki i uśmiechy półgębkiem, no a później była już czysta miłość i wspólne spacery po plaży w blasku zachodzącego słońca!