KUCYK NA GORĄCYM BLASZANYM DACHU

To był wyjątkowo gorący dzień. PogoPony od rana nie mógł sobie znaleźć miejsca, wszędzie było mu duszno, niewygodnie i uwierały go ozdoby. Narzekał i snuł się po mieszkaniu, dopóki nie zmorzył go sen, oczywiście na jego ukochanej podusi w siano. Trochę mnie więc zdziwiło, kiedy podczas wieczornej kolacji ze znajomymi kucyk utrzymywał, że cały dzień opalał się na dachu. Próbowałam delikatnie sugerować, że chyba mu się to przyśniło, ale on upierał się przy swoim  dodając coraz to nowe szczegóły: o krzywych kolorowych kamienicach z malowanymi okiennicami i suszącym się praniu, które działało jak wachlarz. W końcu się poddałam , bo im bardziej ja powątpiewałam tym bardziej Pony zamieniał się w upartego osła.

Ostatecznie uznałam, że przecież nie będę się kopać z koniem o jego urojone wspomnienia!