KUCYK W TERENIE

PogoPony tęsknił już bardzo za słońcem, więc kiedy tylko zauważył, że się pojawiło, wpadł do mojej sypialni i zaczął skakać po łóżku.

-Wstawaj już, trzeba wysłać zamówienia i wychodzimy, do parku, albo lasu, gdziekolwiek!

Ponieważ ja też troszkę tęskniłam za światłem, uznałam, że to w sumie dobry pomysł. Szybciutko wyperfumowałam zamówione kucyki, spakowałam w ich pudełeczka, przewiązałam kokardką i zamówiłam kuriera. Potem próbowałam wypić ciepłą herbatę, ale Pony mi nie pozwolił, tylko kazał szybko założyć kurtkę, szalik, beret i do auta!

Pojechaliśmy do naszego ulubionego Lasku Bielańskiego, takiego prawdziwego lasu w mieście. Pony wygrzewał się przez chwilę w promykach słońca, potem gwałtownie zerwał mi beret, rzucił go na ziemię moszcząc się na nim wygodnie i rozkazał:

-Rób!

-Co rób?- odpowiedziałam zdziwiona.

-No zdjęcie. Przecież trzeba jakoś udokumentować ten piękny moment i malowniczo otulające mnie promienie słońca, a nie chcesz chyba, żebym sobie coś odmroził leżąc na śniegu.

Teraz przynajmniej wiem, po co mu był ten akurat beret. Po prostu pasował do gwiezdnej wersji kucyka, który już w domu zaplanował swoją stylizację. PogoPony szafiarka, czy co?