PANNA MŁODA

To wszystko przez hiacynty…i wiosnę! Był piękny poranek, promyki słońca ogrzewały moje stopy a jasnoróżowe kwiecie przez całą noc kusiło obłędnym zapachem. Nie należę do romantyczek, ale takiej kumulacji pachnących różem bodźców nie byłam się w stanie oprzeć (wspomniałam o smooth jazzowej playliście na Spotify?). Usiadłam więc przy moim idealnie posprzątanym biurku i zabrałam się do dziergania…no i narodził się nowy Pogo Pony w wersji full romantic i pudrowo różowym odcieniu. Nie mogło być inaczej! Jakby tego było mało, dorobiłam jeszcze pasującą do Pony opaskę.  Kiedy kucyk po raz pierwszy przejrzał się w lustrze, spojrzał na mnie z uznaniem i rzekł:

– Gdybym był panną młodą to tak bym właśnie chciał wyglądać!

Odurzona tym komplementem, zapachem, muzyką i słońcem wychodząc z domu założyłam letnie sandały. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na zewnątrz okazało się, że jest nadal tylko 12 stopni ;-)