PONY MENU

Wygląda na to, że Pony zostaje na dobre! Spać może… właściwie gdzie chce, poduszek dostatek. Ale co będzie jadł? Koniczynę? Gdzie ja znajdę koniczynę? Może najpierw spróbuję trawę! Tak, stanowczo, najpierw trawa! Dzisiaj rano wycięłam kępkę młodej, rosą mytej zieleniny, przewiązałam kokardką (Pony wygląda mi na wymagającego estetycznie) i zaprezentowałam konikowi w ramach śniadania. Powąchał, skubnął, chrząknał i rzekł:

– Pachnie nieźle, ale strasznie żylasta i wchodzi między zęby, spróbuj. Kokardka za to piękna, dzięki!- i poczłapał w kierunku kuchni.

Jakiś czas później usłyszałam delikatne chrupanie, po cichu zakradłam się…i zobaczyłam jak Pony pożera francuskie makaroniki, które miały być moim deserem. No to sprawa diety wyjaśniona! Przynajmniej nie muszę się martwić o to, skąd wezmę zimą świeżą trawę :-)