URATOWANY PRZEZ MASAJA

Pogo Pony prawie się zgubił na sawannie, nieprawdopodobne, wiem. To było podczas naszego pobytu w Loyk Camp w Masai Mara, w Kenii. Chodziliśmy sobie po terenie podziwiając dzikie zwierzęta, które tam mieszkają. Bardzo bardzo kocham zwierzęta i byłam w niebie zupełnie nieświadoma, że zgubiłam Pony po drodze. Na szczęście w którymś momencie nasz masajski przewodnik/strażnik/lokaj delikatnie poklepał mnie po ramieniu…w rękach trzymał Pogo Pony! Wytłumaczył, że znalazł go leżącego na ziemi, obok czaszki bawoła. Co za wzrok! W końcu sawanna to bardzo duże miejsce. Byłam taka wdzięczna…a Pony nie odzywał się do mnie przez kilka godzin.