W OGNIU WALKI

Ta historia ma być przestrogą dla wszystkich posiadaczy PogoPony, którzy traktują go zbyt pobłażliwie, myśląć, że przecież jest taki malutki i słodki. Otóż ten anioł w końskiej skórze, spuszczony na zaledwie kilka sekund, wdał się ostatnio w niezłą bójkę na terenie pięknego kopenhaskiego muzeum Glyptoteket. Niczym mały ujadający york, któremu się wydaje, że jest wielką bestią, wlazł pomiędzy walczący tłum, galopujące konie i rozsierdzone lwy. Był zaledwie kilka sekund od tego, żeby zostać połkniętym przez lwa, który już otwierał paszczę po kolorową przekąskę. Na szczęście PogoPony zdołał uskoczyć i uniknąć niehybnej śmierci, ale zamiast szybciutko uciec, jeszcze bardziej się zapalił do walki. W ramach zemsty chciał ugryźć lwa w łapę i był już naprawdę blisko, kiedy poczuł rękę strażnika muzeum na swoim grzbiecie i jego karzący wzrok. PogoPony został upomniany, że gryzienie eksponatów nie jest w muzeum mile widziane, tak samo jak deptanie starożytnych sarkofagów. Kucyk westchnął z żalem i z opuszczoną głową opuścił Glyptoteket.