ZAKOCHANY...W CHINACH

Pony zniknął gdzieś z hotelu i zaczęłam się naprawdę martwić, czy go ktoś nie porwał.…Na szczęście wrócił kilka godzin później, absolutnie rozanielony.

-Zakochałem się!- wyśpiewał Pogo Pony.

-Znowu? W kim tym razem? -zapytałam spokojnie (przyzwyczajona do jego kochliwej natury).

-W takiej Chince jednej. Piękna jest, taka posągowa! Nie mówiła za dużo, ale liczy się mowa ciała, co nie? Jej koleżance też się chyba podobałem, ale przecież się nie rozdwoję! Zdziwiło mnie tylko jak na pożegnanie wskazała na taką tabliczkę z aparatem i wyciągnęła dłoń, jakby chciała, żebym jej coś tam położył. Myślisz, że chciała, żebym je aparat dał?